![]()
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”».
I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»Jak często w chwilach ciężkich, jakich zawsze jest dużo w życiu, uciekamy się najpierw do ludzi, w nich szukamy pomocy, pociechy, ratunku. I często zapominamy o tym, że Jezus jest blisko, że najlepiej uciekać się do Niego, z tą silną wiarą, że On pomoże. Ludzie sami z siebie nic dać nie mogą, a jeżeli przynoszą uspokojenie biednej duszy naszej, to tylko jeśli Jezus na to pozwala. Więc we wszystkich kłopotach, wątpliwościach, niepewnościach idźmy zawsze najpierw do Jezusa, bo tam zbawienie, tam u stóp Tabernakulum znajdziemy szczęście i światło Boże, tam źródło miłości. Więc zawsze, zawsze – do Tabernakulum!