![]()
«Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie».
/Łk 16, 10/Każdego dnia muszę brać na siebie krzyż życia. Nie chcę tu myśleć o wielkich krzyżach, które pojawiają się od czasu do czasu, lecz o tych codziennych, drobnych, a jednak uciążliwych – właśnie dlatego, że jest ich tak wiele. Trzeba je dźwigać, innej drogi nie ma. Ale jak to robić? – oto pytanie. Dźwigać je pogodnie, z uśmiechem na twarzy, aby swoim złym nastrojem nie stawać się ciężarem dla innych; cierpliwie, bez narzekania i szemrania; dyskretnie, bez opowiadania wszystkim o tym, co mnie boli i trapi.
Bywa i tak, że im bardziej dusza pragnie zbliżyć się do Jezusa i wiernie nad sobą pracować, tym mocniej zły duch próbuje ją szarpać rozmaitymi pokusami. Nie wolno jednak dać się zastraszyć. Nawet pośród największych burz i prób chcę trwać blisko Jezusa, bo On mnie nie odrzuci. On ma moc udaremnić wszelkie zakusy złego.
Oto idę, Panie, aby pełnić Twoją wolę. Wskaż mi ją, a będę Ci wiernie służyć – zawsze i wszędzie.