![]()
J 16,5-11
Dobry Jezus zgodził się na śmierć, ponieważ wiedział, że będzie ona dla nas pożyteczna – sprowadzi Pocieszyciela, który obdarzy nas swoimi łaskami i darami. „Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, to poślę Go do was.” /J 16, 7/
Oto wzór poświęcenia, jaki daje nam Jezus. Czy ja również w swoim życiu dążę do prawdziwego poświęcenia? Natura ludzka sama z siebie jest egoistyczna – najczęściej myślimy o sobie, szukamy własnego dobra, wybieramy to, co wygodniejsze i przyjemniejsze. Zazwyczaj pierwszą naszą myślą jest: co dla mnie lepsze, co ja wolę, co bardziej mi odpowiada. Tymczasem spójrzmy, jak Jezus mówi o swoim poświęceniu – tak prosto, jakby to była rzecz zupełnie naturalna: „Pożyteczne jest dla was moje odejście”. Pożyteczne, abym cierpiał i umarł – więc zgadzam się na wszystko, co służy waszemu dobru. W konsekwencji Jezus przyjął biczowanie, ukoronowanie cierniem, dźwiganie krzyża, ukrzyżowanie, bolesne konanie – wszystko dla naszego zbawienia.
O, Jezu dobry, pragnę Cię naśladować. I ja powinnam myśleć o tym, co będzie pożyteczne dla Ciebie – obecnego w duszach moich bliźnich, których pragniesz zbawić. Obym potrafiła wykreślić siebie z moich dążeń, pragnień, czynów i myśli. Nie żyć dla siebie, ale dla Jezusa obecnego w duszach innych – to moje pragnienie. Chcę żyć, pracować, poświęcać się, a nawet – gdyby trzeba było – oddać życie. Nie brakuje mi okazji do codziennych wyrzeczeń. Pan Jezus zna moją słabość i nie żąda rzeczy wielkich. Wystarczy, że poświęcę własne pragnienia, zrezygnuję z wygód, ustąpię innym, wybiorę to, co trudniejsze. To są moje małe, codzienne poświęcenia – proste akty miłości na wzór wielkiego poświęcenia Jezusa.