środa, 28 czerwiec 2017 10:10

Takie wycieczki załatwia tylko św. Urszula – o szkolnym wyjeździe do Irlandii

A teraz uwielbiajcie Pana na ziemi i dziękujcie Bogu! […] Opiszcie to wszystko, co was spotkało». (Tb 12,20)

Zacytowane w podtytule słowa pochodzą z 12. rozdziału Księgi Tobiasza, z fragmentu czytanego w sobotę IX tygodnia Okresu Zwykłego. W tym roku przypadało to 10 czerwca, czyli w drugi dzień wycieczki, na którą do Irlandii poleciała 3. klasa gimnazjum. I choć był to dopiero początek naszych wojaży, już wtedy było wiadomo, że mamy za co dziękować i że chcemy to opisać. Jakie „to”? Nie, jeszcze nie wycieczkę, bo ona się dopiero rozkręcała...

Chcę najpierw napisać o tym, jak doszła ona do skutku. O tym, jak bardzo była dziełem św. Urszuli. Najpierw było marzenie. Marzenie o tym, że kółko teatralne pojedzie kiedyś do Dublina, by tam zagrać sztukę – np. jakąś o św. Urszuli Ledóchowskiej. Potem pomysł się ukonkretnił: A może by tak do Irlandii wybrała się na swą końcowo-szkolną wycieczkę trzecia gimnazjum, która przecież z teatrem szkolnym miała sporo do czynienia? Pomysł spodobał się i uczniom, i rodzicom, więc mieszkająca w Irlandii p. Kinga Kazimierczak (bo to z nią najpierw marzyłam o wyprawie szkolnego teatru na Zieloną Wyspę) zaczęła nasz wyjazd organizować. Pracy miała sporo, bo miało być i nie za drogo, i atrakcyjnie. W jej działaniach wspierali ją zarówno znajomi Polacy, jak i Irlandczycy (m.in. dzięki temu mieliśmy gdzie spać), jednak raz po raz pojawiały się trudności i, czasami całkiem poważne i wtedy była modlitwa: Święta Urszulo, jeśli chcesz tej wycieczki, jeśli jest ona wolą Bożą –działaj! No i wtedy święta Założycielka naszej szkoły działała, podsyłała ludzi, którzy znali innych ludzi, a ci właśnie mogli i chcieli pomóc. I tworzyły się takie łańcuszki ludzi dobrej woli. Niektórych poznaliśmy podczas naszej wycieczki i tym osobiście mogliśmy dziękować.

Nasza wdzięczność należy się także św. Urszuli, która od pierwszych momentów naszego pobytu w Irlandii dawała nam znaki, że na nas czeka. Jakie? Jeszcze przed wyjściem z samolotu, tuż po wylądowaniu na dublińskim lotnisku, jeden ze współpasażerów podszedł do nas i dowiedziawszy się, że jesteśmy z Pniew , powiedział: „A, to od św. Urszuli Ledóchowskiej” i zacytował jedną z Jej myśli. No i co? Nie był to znak, że nasza Patronka jest z nami na wycieczce? Drugi znak dostaliśmy od razu następnego dnia. Graliśmy wtedy nasze przedstawienie (bo idea wyjazdu teatralnego nie umarła i polecieliśmy do Irlandii ze spektaklem) dla dzieci z Polskiej Szkoły SEN. O tym, jak żywiołowo zostaliśmy przyjęci, można by napisać osobny tekst. W tym ważne jest co innego: po spektaklu jedna z nauczycielek powiedziała nam, że… jest krewną św. Urszuli! Otóż jeden z braci św. Urszuli - Adam Nestor Ledóchowski - miał córkę, Irenę Teklę Ledóchowską, która była prababką spotkanej przez nas w Dublinie p. Marty Stachowiak. Pani Marta swoją prababcię pamięta bardzo dobrze, bo Irena Ledóchowska zmarła dopiero w 2010 roku, dożywszy prawie 102 lat. Spotkanie krewnej św. Urszuli podczas przedstawienia, które kończyło się rapem o św. Urszuli to raczej nie przypadek, prawda? To spotkanie dało obydwu stronom wiele radości, co widać na dołączonym do tekstu zdjęciu.

Co jeszcze załatwiła nam św. Urszula? Wiele wrażeń. Wycieczka pozwoliła nam poznać i kulturę, i naturę (przepiękną) Irlandii: nie było wśród nas nikogo, kto by nie był pod wrażeniem widoków, jakie na morze i ocean rozciągały się z klifów. Mieliśmy okazję podziwiać je trzy razy (m.in. pojechaliśmy na zachodni brzeg Irlandii, do miejsca zwanego Cliffs of Moher , będącego jedną z krajobrazowych wizytówek tego kraju). W Boże Ciało (wg kalendarza liturgicznego w Polsce, bo w irlandzkim Kościele obchodzi się tę Uroczystość w niedzielę) mieliśmy niecodzienną procesję połączoną z wielbieniem Boga w pięknie Jego natury – pojechaliśmy na Półwysep Howth, gdzie klifami przeszliśmy do portu. Wszystkim naszym krajoznawczym wyprawom towarzyszyła - nietypowa dla Irlandii - piękna, słoneczna pogoda. To był kolejny prezent od św. Urszuli, a inne to bezpieczeństwo naszego wyjazdu (choć bez przygód się nie obyło) oraz niezapomniane spotkania: z polskimi rodzinami, u których gościli nasi uczniowie, z braćmi z założonej przez bł. Edmunda Rice’a Kongregacji Braci w Chrystusie (Edmund Rice Christian Brothers), którzy także otwarli dla nas swój dom, z uczniami i nauczycielami dwóch polskich szkół (wspomnianej wcześniej oraz szkoły w Klimacud). Mamy nadzieję, że udało nam się Polonii irlandzkiej przedstawić choć trochę naszą Patronkę – w obydwu szkołach, w których graliśmy przedstawienie , kończąca je piosenka o św. Urszuli wzbudzała wiele pozytywnych emocji i była ochoczo z nami śpiewana. Dowodem tego jest zamieszczony pod tekstem filmik. Może jeszcze kiedyś do Irlandii polecimy, tym razem z przedstawieniem o św. Urszuli. W każdym razie jesteśmy chętni.

s. Bogusława Belok







Czytany 474 razy Ostatnio zmieniany środa, 28 czerwiec 2017 10:22