poniedziałek, 19 wrzesień 2016 08:42

W butach wyczynowych przez Tatry

Buty wyczynowe... Buty wyczynowe...

Tegoroczny wyjazd w góry to powrót do treści Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, a konkretnie do przemówień i homilii papieża Franciszka. Stosując się do słów przez Niego wypowiedzianych, wybrałyśmy buty wyczynowe i ruszyłyśmy na górski szlak. To właśnie słowa Ojca Świętego „Czas, który teraz przeżywamy, nie potrzebuje młodych kanapowych, ale młodych ludzi w butach, najlepiej w butach wyczynowych” – stały się hasłem naszych wypraw...

Dom Sióstr Urszulanek na Jaszczurówce w Zakopanem to miejsce naszego spotkania – tutaj bowiem spotkałyśmy się, wyruszałyśmy codziennie na szlak, a co najważniejsze – nabierałyśmy sił fizycznych i duchowych. Tutaj też 7 września wyczekiwały nas siostry, opiekunki tego wyjazdu: s. Ewa i s. Aleksandra. Nasza grupa liczyła sobie 12 studentek i absolwentek z całej Polski, które spotkały się po raz pierwszy na studiach w Łodzi lub Lublinie, a stamtąd dzięki siostrom znalazły się na tym wyjeździe. I zapewne każda z nas ma „w duszy zdjęcie” niesamowitych widoków.

Pierwszym miejscem, gdzie udałyśmy się w naszych butach wyczynowych, była Rusinowa Polana. Tam też uczestniczyłyśmy we Mszy św. na Wiktorówkach, bowiem 8 września świętowałyśmy Narodziny Najświętszej Maryi Panny – my te urodziny obchodziłyśmy u samej Królowej Tatr. Następnie zdobyłyśmy pierwszy szczyt – Gęsią Szyję. Z uśmiechem na twarzy wróciłyśmy na pyszny obiad, by jak co wieczór móc się podzielić tym, co w ciągu dnia wydarzyło się wśród nas, w naszych umysłach i sercach. Kolejny dzień naszych wędrówek to Dolina Pięciu Stawów. Wspólne rozmowy i modlitwa zbliżyły nas do siebie. Rozważanie słów papieża Franciszka z widokiem na Rysy również było ogromnym przeżyciem. Piękno otaczającej nas natury, słoneczna pogoda i pomocna dłoń drugiego człowieka stały się dla wielu z nas momentem zatrzymania, refleksji i zrozumienia, że we wspólnocie można zdobywać szczyty, nie tylko te górskie!

W sobotni ranek podzieliłyśmy się, a właściwie swoje siły, i tak jedna grupka wyruszyła na Zawrat i Świnicę, natomiast pozostałe ruszyły w kierunku schroniska na Murowańcu, by stamtąd chętni mogli zdobyć Kasprowy Wierch lub zregenerować siły na Hali Gąsienicowej. Wszyscy jednak musimy zgodnie stwierdzić, że i tym razem mogłyśmy cieszyć oczy niesamowitymi widokami. Dzień zakończyłyśmy oczywiście Mszą św. w kaplicy św. Urszuli i pyszną kolacjąsmile. Niedziela była dla nas dniem odpoczynku, ale tylko od wspinaczki. Po Mszy św. i śniadaniu udaliśmy się do Doliny Kościeliska. Bez żadnej pomyłki przeszłyśmy Jaskinię Mylną, następnie na polanie przed schroniskiem mogłyśmy odpocząć i pochylić się nad homilią Ojca Świętego Franciszka. A w drodze powrotnej odwiedziłyśmy jedyną sztucznie oświetlaną jaskinię w Tatrach, czyli Jaskinię Mroźną. Film „Cuda z nieba” stał się dla nas idealnym podsumowaniem mijającego tygodnia.

Poniedziałek był ostatnim dniem, w którym mogłyśmy spędzić czas razem, bowiem już we wtorek każda z nas wracała do swojej codzienności, obowiązków, pracy. Tym razem miałyśmy możliwość odkrycia Tatr po stronie słowackiej. Po drodze pełnej opowiadań, historii i przybliżeniu nam przez naszego kierowcę mijanych widoków, udałyśmy się ze Starego Smokowca w stronę Śląskiego Domu. Podczas odpoczynku nad Wielickim Stawem pochyliłyśmy się nad Słowem Bożym i umocnieni ze śpiewem na ustach ruszyłyśmy w drogę powrotną. Wieczór dzielenia się przeżyciami z wyjazdu był pełen radości i satysfakcji ze zdobytych szczytów. Wtorek – dzień wyjazdu – rozpoczął się dla nas Mszą św. W tym dniu odwiedziłyśmy również pokój, do którego przyjeżdżał Karol Wojtyła – biskup, kardynał, a później również jako Jan Paweł II.  Ten dzień ubogaciły wspomnienia i opowieści s. Teresy, świadka tych odwiedzin niezwykłego Gościa. Jej z serca płynące „parę zdań do młodego pokolenia Polaków” głęboko zapadły nam w serca.

Człowiekiem gór nie jest ten, kto umie i lubi chodzić po górach, ale ten kto górami potrafi żyć w dolinach” – to fragment tekstu, który również, oprócz słów Papieża, mocno wpisał się w nasz wyjazd. To między innymi z tymi słowami w sercu wracamy do naszych codziennych dolin, by starać się żyć w nich tym, co zobaczyliśmy na szczytach.

młodzież studencka „łódzka i lubelska”smile

z s. Ewą i s. Aleksandrą

Czytany 1549 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 19 wrzesień 2016 13:25