środa, 17 kwiecień 2013 18:44

Modlitwa (przemówienie) papieża Jana Pawła II do bł. Urszuli 11 maja 1989 w grocie Matki Bożej z Lourdes w ogrodach watykańskich podczas nabożeństwa majowego przy Relikwiach bł. Urszuli

Pozwólcie Siostry, że przy tym pożegnaniu na Wzgórzu Watykańskim przemówię do Waszej Matki.

Droga Matko, wracasz na ziemię ojczystą. Długa była Twoja droga, która Cię z ziemi ojczystej wyprowadziła. Wyprowadziła na szlaki Ewangelii. Pamiętamy wszyscy to miejsce na Podkarpaciu, tę Lipnicę, gdzie mieszkali Twoi rodzice i Twoja rodzina, gdzie się zrodziło Twoje powołanie do świętości. Twoją pierwszą drogę z Lipnicy do Krakowa, do Twojego macierzystego Zakonu Sióstr Urszulanek.

Ale potem Opatrzność Boża gotowała Ci drogi niezwykłe, drogi niepodobne do tych dróg, którymi chodziły Twoje siostry. Przede wszystkim kazała Ci Boża Opatrzność i miłość dusz szukać dobra tych dusz wszędzie tam, gdzie słyszałaś jak gdyby ich głos Ciebie wzywający. Stąd Twoja droga na Wschód, do stolicy carskiego imperium. A potem, już po wybuchu pierwszej wojny światowej, wszystkie Twoje drogi po krajach Europy Północnej - po krajach skandynawskich: przez Szwecję i Norwegię, Finlandię do Danii. A stamtąd - przez Polskę - do Rzymu, gdzie przywiozłaś już gotowy projekt Twojego Zgromadzenia i znalazłaś dla tego projektu zrozumienie. I z takim projektem powróciłaś na ziemie piastowskie.

Zaczęła się Twoja działalność w Polsce, która wypełniła pracami apostolskimi całe międzywojenne dwudziestolecie. Powstały Urszulanki od Serca Jezusa Konającego, w Polsce nazywane powszechnie urszulankami szarymi, w odróżnieniu od czarnych. Powstały i powstawały w różnych miejscach ziemi polskiej. Były bardzo potrzebne. Zgromadzenie rosło.

Jednakże kres Twojego życiowego pielgrzymowania zastał Cię nie na ziemi ojczystej, ale tutaj, w Rzymie, do którego wciąż wracałaś. A wracałaś wzywana potrzebami Stolicy Świętej, głosem Papieża, który znał i cenił Twoją apostolską działalność i potrzebował jej tutaj, w Rzymie. I tu Cię zastała śmierć na niedługi czas przed wybuchem drugiej wojny światowej.

Wracasz teraz, wracasz do naszej Ojczyzny. Zanim stąd odjedziesz, z Rzymu, który był Twoją drugą Ojczyzną, zanim opuścisz to miasto i wrócisz do swoich, pragnę powiedzieć Ci o dwóch sprawach, które są, zwłaszcza w tej chwili, mnie również szczególnie bliskie.

Pierwsze to właśnie to wezwanie, to hasło, ta tajemnica, pod którym zebrałaś swoje nowe zgromadzenie urszulańskie. Właśnie dzisiaj, kiedy się tu żegnamy, jest czwartek, czwartek wieczorem, dzień - a raczej wieczór, kiedy tajemnica agonii Chrystusa, przede wszystkim agonii w Ogrójcu, odżywa. Odżywa szczególnie w Wielki Czwartek, ale odżywa też w każdy czwartek, w każdy czwartek co tygodnia. Niech Bóg Ci wynagrodzi za to natchnienie i niech Ci wynagrodzi również za charyzmat, jaki wraz z tym natchnieniem - Serce Jezusa w agonii, Serce Jezusa Konające - przekazałaś Twojemu Zgromadzeniu. Stanęły Twoje siostry i Twoje córki tak bardzo blisko Serca Chrystusowego, tak bardzo blisko tajemnicy Odkupienia. Za to chcę Ci przede wszystkim podziękować, a raczej Bogu chcę podziękować za tę łaskę, którą obdarzył Ciebie, przez Ciebie Zgromadzenie i cały Kościół, zwłaszcza Kościół w Polsce. A druga sprawa, którą chcę Ci poruczyć, którą chcę Ci polecić, to sprawa tych krajów, które były Ci bliskie, które były terenem Twojego apostolatu.

Mówię to w perspektywie bliskich również i dla mnie podróży apostolskich do tych właśnie krajów. I tak sobie myślę, że to nasze dzisiejsze wieczorne spotkanie, to pożegnanie z Tobą, jest jakimś znakiem dobrym, obiecującym dla mojej posługi papieskiej w krajach Skandynawii. W każdym razie Tobie, jako wielkiej specjalistce od tych krajów i od tych narodów, polecam tę moją podróż, która jest podróżą papieską i posługą papieską bez precedensu.

Żegnamy Cię serdecznie. Wiemy, że ziemia ojczysta ma prawo do Twojej obecności. Że tam właśnie, w Pniewach, na prastarej ziemi piastowskiej w Wielkopolsce, jest główne gniazdo Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Szarych. Tam winnaś spocząć. Tam - takie jest prawo Twojej rodziny, Twojego Zgromadzenia.

Dziękujemy Ci za wszystko, co uczyniłaś dla Rzymu. Za Twoją dyskretną obecność przez tyle lat, również po śmierci, również w czasie, kiedy odbywał się proces kanoniczny, przygotowujący Twoją beatyfikację i jeszcze po beatyfikacji w tym domu na Casaletto. Tutaj, na Wzgórzu Watykańskim, żegnaliśmy Cię śpiewem Litanii loretańskiej. Nie wiem, kiedy wrócisz do Ojczyzny, prawdopodobnie ten sam śpiew Litanii loretańskiej Cię przywita w Pniewach, a może podróż Twoja będzie trwała dłużej. Może przywita Cię już Litania do Serca Pana Jezusa. Tak też dobrze, bo to tajemnica Tobie bardzo bliska.

W każdym razie żegnając Cię, nie rozstajemy się. Nie rozstajemy się, Kościół się nigdy nie rozstaje z tajemnicą świętych obcowania. Nie rozstaje się ze swoimi świętymi i błogosławionymi. Oni stanowią jego przyszłość. Stanowią jego największą nadzieję. Wskazują nieustannie drogę, a równocześnie wciąż wracają do nas, są z nami. Stanowią żywy przykład dla nas, zwłaszcza dla tych, którzy żyją podobnym charyzmatem jak Twoje siostry urszulanki. Dla nas wszystkich przykład świętości. I wreszcie wspierają nas - i na Twoje wsparcie liczymy.

Niegdyś papież Pius XI liczył na Twoją działalność apostolską w Rzymie. Obecny Papież, którego nigdy nie znałaś osobiście i Ciebie on też nigdy osobiście nie poznał, po prostu jest za młody, ten Papież, który mówi tym samym językiem, jakim i Ty mówiłaś, ten Papież liczy na Twoje wsparcie, nie tylko w czasie podróży do Skandynawii, ale także na co dzień. Tym bardziej, że w swoim przeszłym życiu miał wiele do czynienia z urszulankami, powiedziałbym szczególnie z urszulankami szarymi. I właściwie to urszulanki szare wypuściły go z Polski, z domu na ulicy Wiślanej, i wypuściły tak, że już nie wrócił. Nie wiadomo, czy to jest zasługa, w każdym razie to jest dla nich na pewno - i dla Ciebie, jako ich Matki i Fundatorki - to jest na pewno wielkie zobowiązanie. Skoro już nie wrócił, skoro został tu, to nie ma innej rady, droga Matko, błogosławiona Urszulo, i Wy wszystkie, które odziedziczyłyście imię urszulanek, wszystkie musicie bardzo wspierać tego Papieża, któregoście tak nieopatrznie wypuściły z domu na ulicy Wiślanej. O Zakopanem nie wspominam i nie wspominam o wielu innych domach urszulańskich w Polsce, ale powiedzcie siostrom w Ojczyźnie, że często tam przebywam pamięcią i modlitwą.

Razem z ks. kardynałem Ugo Poletti pobłogosławimy wszystkie na tę drogę, w czasie której będziecie towarzyszyć Waszej Matce, błogosławionej Urszuli Ledóchowskiej, do kraju Jej Ojców:

Sit nomen Domini benedictum. Adiutorium nostrum in nomine Domini. Benedicat vos omnipotens Deus + Pater + et Filius + et Spiritus Sanctus.

Watykan, 11 maja 1989
w przeddzień przewiezienia Relikwii
bł. Urszuli Ledóchowskiej z Rzymu do Polski
Czytany 1319 razy Ostatnio zmieniany piątek, 26 luty 2016 16:39