niedziela, 30 lipiec 2017 09:55

Z kroniki Zgromadzenia

31 lipca 1907 - Matka Urszula opuszcza Kraków i podejmuje pracę w Petersburgu

W dniu 31 lipca 1907 roku urzeczywistniają się plany matki Urszuli, by w Rosji rozpocząć pracę wychowawczą dla polskich dziewcząt żyjących w zaborze rosyjskim. Bezpośrednim bodźcem do podjęcia starań w tym kierunku była rewolucja w Rosji w 1905 roku.

W roku 1904 wybrana zostałam przełożoną klasztoru krakowskiego. Rewolucja w Rosji w 1905 roku wzbudziła we mnie pragnienie przedostania się do tego kraju. Miałyśmy bowiem dużo uczennic z zaboru rosyjskiego. Rodzice z tamtych stron oddawali dzieci do klasztorów galicyjskich, chcąc im dać katolickie, polskie wychowanie. Jednakże austriacki egzamin nie dawał żadnych praw w Rosji, co pozbawiało nasze byłe uczennice możności pracy nauczycielskiej w tym kraju. Gdyby mieć szkołę, rosyjski egzamin, rosyjskie gimnazjum w duchu katolicko-polskim, byłoby to wielką pomocą dla polskich dziewcząt pod rosyjskim zaborem. Tak sobie myślałam bez żadnych jednak bliższych planów.
Z "Historii Kongregacji"

Gdy matka Urszula w styczniu/lutym 1907 roku udała się do Rzymu, by omówić z Ojcem Świętym Piusem X sprawy konstytucji klasztoru krakowskiego (por. artykuł Z kroniki z 14 stycznia), podzieliła się także swoim pragnieniem podjęcia pracy na terenie zaboru rosyjskiego.  Otrzymawszy zaproszenie od księdza Konstantego Budkiewicza, proboszcza parafii św. Katarzyny w Petersburgu, do podjęcia pracy w internacie szkoły prowadzonej przy parafii św. Katarzyny, wyruszyła w kwietniu 1907 roku do stolicy Rosji (por. artykuł Z kroniki z 11 kwietnia), by zapoznać się z warunkami na miejscu. Ustalono, że urszulanki obejmują pracę w internacie od roku szkolnego 1907/08. O kolejnych wydarzeniach napisała matka Urszula w "Historii Kongregacji": 

2 lipca 1907 rozpoczęły się wybory przełożonej. Wybrano matkę Stanisławę Sułkowską. Byłam więc wolna, mogłam za zgodą księdza kardynała Puzyny i kapituły zakonnej rozpocząć pracę na północy, w stolicy carów moskiewskich. Jako towarzyszki dano mi: siostrę Wielowieyską, siostrę Małgorzatę i cztery postulantki. 31 lipca, w dzień świętego Ignacego, wyjechałam z jedną postulantką. Inne siostry miały później przyjechać. Niełatwo mi było pożegnać ten dom, w którym spędziłam dwadzieścia jeden lat życia zakonnego, ale wiedziałam w tym wezwaniu księdza Budkiewicza wolę Bożą. Zamknęła się za mną krakowska furta zakonna i wkrótce pociąg pośpieszny wiózł nas ku Rosji. W imię Boże – ad maiorem Dei gloriam!
Czytany 294 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 30 lipiec 2017 10:06