środa, 22 listopad 2023 11:21

NAGRODA Feniksa Maltańskiego dla Sióstr ze wspólnoty Poznań-Taczaka

„Siostry nie głoszą Ewangelii teoretycznie, tylko nią żyją…”
13 października br. w auli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu odbył się XIV Maltański Koncert Charytatywny zorganizowany przez Związek Polskich Kawalerów Maltańskich oraz Filharmonię Poznańską. Koncert był objęty patronatem: JE ks. abp. Stanisława Gądeckiego, JE Nielsa Carla A. Lorijna, ambasadora Zakonu Maltańskiego w Polsce oraz Wojewody Wlkp., Marszałka Województwa Wlkp., Prezydenta M. Poznania, Rektora Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu i Rektora Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu.

Dochód z koncertu miał zasilić konto jednego z wielu dzieł Kawalerów, tj. Maltańskie Centrum Pomocy Rodzinie dla Uchodźców z Ukrainy w Poznaniu, z którego pomocy, od marca 2022 roku, skorzystało ok. 6500 osób z Ukrainy. Głównym zadaniem Centrum jest pomoc psychologiczna, nauka języka polskiego, a także opieka nad dziećmi podczas zajęć dla rodziców. Przed koncertem p. Andrzej Baehr, przewodniczący Kapituły Nagrody Feniksa Maltańskiego, wręczył statuetkę Feniksa Maltańskiego, przyznawanej tym, którzy swoim życiem, działalnością w sposób szczególny dają świadectwo wartościom chrześcijańskim. W tym roku „za wzór Chrystusowej miłości wobec opuszczonych i potrzebujących” Statuetką uhonorowane zostały nasze Siostry z poznańskiej wspólnoty przy ul. Taczaka.
Wzruszającą laudację wygłosił o. Roman Bielecki OP, redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”. Oto jej tekst: 
Szanowna Siostro Aleksandro,
Szanowna Siostro Hanno, 
Szanowni Państwo,
 Dziękuję p. prezydentowi Związku Polskich Kawalerów Maltańskich za umożliwienie mi wygłoszenia tej laudacji. Poczytuję to sobie za ogromny zaszczyt stać tutaj i móc wyrazić swoje uznanie i wdzięczność wspólnocie Sióstr Urszulanek z ulicy Taczaka.
Proszę wybaczyć, ale zacznę od historii osobistej, którą śmiało mógłbym nazwać przypowieścią o tym, jak nauczyłem się pomagać.
Otóż kilka lat temu zachęcony przez siostry zgłosiłem się do wydawania obiadu w jadłodajni, żeby zobaczyć jak to wygląda.
Do tej pory spotykałem się z siostrami głównie na porannej mszy świętej w domowej kaplicy – były zawsze bardzo spokojne, skupione, wyciszone.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy w jadłodajni zobaczyłem niezwykle energiczne, stanowcze kobiety, świetnie pracujący, zgrany zespół, szybko wydający komendy – talerz, słoik, zupa, następny, sztućce, talerz, drugie, następny, zupa, drugie, talerz, następny itd.
Gdy wydawanie obiadu się zakończyło powiedziałem do jednej z sióstr: Ale jak to tak, energicznie, na zimno, bez emocji.
Na co w odpowiedzi usłyszałem: Proszę ojca, gdybyśmy się rozczulały nad każdym, to nie pomogłybyśmy nikomu, a jeszcze by nam klamki powykręcali i drzwi z zawiasami wynieśli.
Wspominam tamte wydarzenia z uśmiechem. Była to pierwsza i być może najważniejsza lekcja pomocy charytatywnej – pomagać trzeba mądrze, niekoniecznie kierując się emocjami.
Szanowni Państwo,
Żeby w pełni opisać dzieło z ulicy Taczaka, wszystkie słowa, które przychodzą mi na myśl są za małe, a jednocześnie wszystkie są w tym wypadku jak najbardziej na miejscu.
Te, o byciu dobrym jak chleb, o miłosiernym Samarytaninie, o otwartości, o gościnności, o wrażliwości, o empatii i cierpliwości. Każde jakoś opisuje kuchnię społeczną i jadłodajnię, długie kolejki każdego dnia po ciepły posiłek, świetlicę dla dzieci, katechizację w salkach, setki paczek przygotowywanych przez siostry na każde święta. I czuję, że nie to nie wystarcza.
Więc kiedy się zastanawiam na czym polega wielkość sióstr urszulanek, to przychodzi mi do głowy tylko jedno: że siostry nie głoszą Ewangelii teoretycznie, tylko nią żyją. Nie dzielą nikogo ze względu na światopogląd religijny. Nie pytają o partyjne barwy i przekonania. Nie krytykują ludzkich wyborów, nie pouczają, nie moralizują. Pomagają wszystkim, w człowieku cierpiącym widząc człowieka, z czym dziś dobrze wiemy bywa różnie.
Ich ogromna skromność nie pozwala im się chwalić i obnosić ze swoją pracą. Dlatego robię to ja i wiem, że czują się zawstydzone słuchając tych słów i myśląc czy to na pewno o nas.
Siostro Aleksandro, Anno, Małgorzato, Moniko, Hanno, Mario, Tereso, Ewo, Ancillo, Adelo, Kingo, Wiesławo, Urszulo, Barbaro, Elżbieto. Wymieniam was wszystkie z imienia nie przez kurtuazję ale dlatego, że dobro ma konkretne twarze. I są to Wasze twarze.
Dziękuję za to, że przy Was każdy człowiek staje się lepszy, wrażliwszy, że wewnętrznie się prostuje. Cieszę się waszym wyróżnieniem, bo zasłużyłyście na nie jak mało kto. Jestem dumny, że was znam.
A do Państwa mam ogromną prośbę.
Podejdźcie proszę po koncercie do sióstr, poproście o numer konta i wspomóżcie dom przy ul. Taczaka. Będą to pieniądze ewangelicznie zainwestowane, w duchu słów: „Wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”.
Nagrodę Feniksa odebrała w imieniu wspólnoty s. Hanna Tuchołka, natomiast podziękowała za nią s. Aleksandra Kmieciak.

Po wręczeniu nagrody rozpoczął się koncert Orkiestry Filharmonii Poznańskiej, którą dyrygował Ariel Zuckermann, a głównym artystą tego niezwykłego wydarzenia był wybitny poznański skrzypek, Marcin Suszycki. Program koncertu „W Nordyckim Klimacie” obejmował  Koncert skrzypcowy d-moll op. 47 Jeana Sibeliusa oraz opracowany na orkiestrę Kwartet fortepianowy g-moll op. 25. Johannesa Brahmsa.
Dziękujemy Siostrom Laureatkom za piękne świadectwo miłości do najuboższych.

Aleksandra Kmieciak 

galeria zdjęć autor: Antoni Hoffmann/Filharmonia Poznańska

 

Czytany 390 razy Ostatnio zmieniany środa, 22 listopad 2023 12:00