środa, 25 marzec 2020 10:20

Relacja z podróży m. Beaty Mazur i s. Teresy Iwan do Ameryki Łacińskiej

Podróż do Ameryki Łacińskiej liniami szwajcarskimi SWISS rozpoczęłyśmy wieczorem 23 stycznia br. z lotniska Chopina w Warszawie. Z przesiadką w Zurychu i w São Paulo po 23 godzinach podróży dotarłyśmy do Buenos Aires. Na lotnisku oczekiwały na nas s. Marisa z s. Olgą i siostry z Brazylii (Lourdes i Clesi), które chwilę przed nami przyleciały do Argentyny...

Argentyna - Brazylia - Boliwia

Dalej samochodem, ze znajomym sióstr dojechałyśmy do Merlo. Powitanie z siostrami z Argentyny, Boliwii i z s. Marie Thérèse Vallet, która przyleciała na jubileusz z Francji. Poznałyśmy gości, którzy przyjechali na uroczystości z miejscowości gdzie pracują lub pracowały nasze siostry: z Parana, Santa Fe, Los Pirpintos, San Pedro de Jujuy. Wieczorem ks. Italo Serena, skalabrynianin z sąsiedztwa, odprawił w naszym domu Mszę św., w której uczestniczyły wszystkie siostry przybyłe na uroczystości.
W sobotę, 25 stycznia, świętowanie jubileuszu 50-lecia obecności szarych urszulanek w Argentynie. Przed południem odwiedził siostry ordynariusz diecezji Merlo ks. bp Fernando Maletti, który nie mógł uczestniczyć w popołudniowej dziękczynnej Mszy św. Świętowaniu towarzyszyły słowa wypisane w kaplicy sióstr: „Są korzenie do podlewania…, jest ogień, który trzeba podtrzymywać…, jest historia, którą trzeba kontynuować...” W uroczystości wzięli udział liczni wierni z Merlo i przyjezdni goście, zaprzyjaźnieni z siostrami oraz członkowie rodzin naszych sióstr. Wprowadzeniem do przeżycia dziękczynnej Eucharystii były konferencje na temat: „Świętość dzisiaj” – ks. Carlos Otero; „Cechy charakterystyczne Ewangelii w życiu Matki Urszuli” – s. Olga Caceres; „Ubodzy jako sakrament” – p. Rosa Maria Lopez, dyr. Caritas, jej z-ca p. Marisa Martinez oraz „Święta Urszula i kobiety” – s. Jolanta Gałka. Głównym celebransem uroczystej liturgii był biskup pomocniczy diecezji Merlo ks. bp Oskar Minarro. W koncelebrze był również miejscowy ks. proboszcz Miguel Ramirez Lepes, skalabrynianin, oraz inni zaprzyjaźnieni i współpracujący z siostrami kapłani. W liturgii czynnie uczestniczyły nasze siostry, liczni wierni i zespół muzyczny pod kierunkiem p. Sonii z Centrum Arial w Merlo, gdzie posługują nasze siostry. W procesji z darami między innymi przyniesiono w naczyniach ziemię z krajów, z których pochodzą siostry tworzące historię naszej misji w Argentynie. Był to wymowny symbol obecności tych licznych sióstr w darze dziękczynienia Bogu za otrzymywane łaski. Po Eucharystii, świętowanie było kontynuowane w rodzinnej atmosferze przy poczęstunku, śpiewach i tańcach, które trwały do późnych godzin nocnych.

W kolejne dni miały miejsce spotkania w gronie sióstr z Argentyny, Boliwii i przedstawicielek z Brazylii. W pierwszym dniu m. Beata zaproponowała pracę w grupach nad czterema priorytetami, które zostały przyjęte przez kapitułę generalną w 2019 roku. W drugim dniu spotkania prowadziły siostry z Argentyny: s. Adriana, s. Carmen i s. Olga. Najpierw zaproponowały spojrzenie na drogę urszulanek, na 50-letnią historię, wspominając ważniejsze wydarzenia. Następnie na podstawie wytycznych (CLAR) Konferencji Ameryki Łacińskiej dla Zakonników na obecne trzylecie 2019-2021 pod hasłem: „Nadeszła już godzina - zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”, podejmowałyśmy refleksję i modlitwę w grupach.

29 stycznia pojechałyśmy na pielgrzymkę do Sanktuarium Matki Bożej w Luján, by dziękować Bogu przez Maryję za jubileusz 100-lecia założenia Zgromadzenia i 50-lecia pracy sióstr w Argentynie. Ku naszemu zaskoczeniu i radości, głównym celebransem Mszy św., w której uczestniczyłyśmy, był ordynariusz diecezji, ks. bp F. Maletti. W czasie liturgii, wspomniał o przyczynie naszego pielgrzymowania i wyraził wdzięczność za wkład pracy urszulanek w ciągu minionych lat, na terenie jego diecezji.

Następnego dnia siostry wyjechały do swoich wspólnot, my natomiast, z s. Marisą i s. Marie Thérèse Vallet przez kolejne dni poznawałyśmy osoby i miejsca pracy naszych sióstr w Merlo. Poznałyśmy i odwiedziłyśmy niektórych mieszkańców dzielnicy, którym siostry towarzyszyły w trudnych i radosnych okresach ich życia, m.in. p. Martę, której siostry dopomogły w budowie domu i p. Krystynę, która obecnie jest zakrystianką. Siostry pokazały nam kaplicę św. Pawła i pomieszczenia na spotkania i katechizację.

W niedzielę, 2 lutego, uczestniczyłyśmy w kaplicy pw. św. Pawła we Mszy św., którą celebrował nowy ks. proboszcz Miguel, skalabrynianin. Pod koniec liturgii wyraził radość z obecności przełożonej generalnej sióstr urszulanek, wspominał dobrą współpracę sąsiedzką z urszulankami w minionych latach i wyraził pragnienie jej kontynuacji. Nasza Matka w ciepłych, serdecznych słowach przemówiła do zgromadzonych, a s. Maria Czajkowska tłumaczyła.


Z 31 stycznia na 1 lutego nocowałyśmy w domu rekolekcyjnym, który prowadzi w dzielnicy Elombu ks. Carlos Otero. Stąd łatwiej było dojechać do miejsca zamieszkania i pracy naszych sióstr, z drugiej wspólnoty w Merlo, tzw. El Cortijo. Siostra Jolanta Gałka i s. Mirta Tejerina pracują w socjalno-pastoralnym Centrum Varial Gvadalupe, wśród biednych i potrzebujących tej dzielnicy. Z ks. Carlosem i z p. Sonią samochodami pojechaliśmy do miejsca, gdzie powstaje nowa dzielnica najbiedniejszych w La Tosquera (Sadzawki). Ludzie osiedlają się tam na dziko, bez własności, przyjeżdżają w poszukiwaniu pracy z wiosek argentyńskich i z innych biedniejszych krajów Ameryki Południowej. Ich domy, to zbite z desek, starych drzwi, blach i kartonów altany, bez bieżącej wody i kanalizacji. Zatrzymaliśmy się przy jednej z rodzin, która pomaga księdzu i siostrom, gdy organizują spotkania, modlitwę i zajęcia dla najmłodszych. Mają w tej dzielnicy już wyznaczone miejsce na kaplicę, choć brakuje duszpasterzy. Wzruszające było spotkanie, gdy w upale, mimo biedy i braków, poczęstowano nas kubkiem z zimną wodą i organizowano miejsce do siedzenia, by zatrzymać się i porozmawiać. Następnie pojechaliśmy do dzielnicy Tres De Novembre, gdzie większość ludzi ma już sprywatyzowany teren wokół swoich domów. Kilka lat wcześniej, zajmowali tę ziemię podobnie jak w La Tosquera na dziko, przyjeżdżając w poszukiwaniu pracy. Energiczna p. Marlen, z rodziną prowadzi mały sklepik i angażuje się w budowę rzymskokatolickiej kaplicy pw. św. Błażeja dla tej dzielnicy.

W niedzielę, 2 lutego, ostatniego dnia naszego pobytu w Merlo, na świąteczny obiad zostali zaproszeni księża skalabrynianie: proboszcz ks. Miguel, ks. Italo i ks. Lusiano. Znajomi sióstr, pan Louis z żoną przygotowali tradycyjne danie argentyńskie – asado (wołowina pieczona nad żarem). Wieczorem tego dnia przyszli na wspólną modlitwę i kolację zaprzyjaźnieni z siostrami parafianie. Było to wspólne radosne świętowanie obecności m. Beaty w Merlo i pożegnanie przed wyjazdem.

Następnego dnia, 3 lutego, poleciałyśmy z s. Marisą z Buenos Aires do Corrientes. Tam czekały na nas s. Adriana Alonso i s. Grażyna Otlewska. Następny etap podróży, ok. 300 km pokonywałyśmy z siostrami samochodem. Upał dawał o sobie znać, bo termometry pokazywały 41o Celsjusza. Zatrzymałyśmy się na chwilę wytchnienia w Castelli, w prowincji Chaco u sióstr Córek Miłosierdzia Bożego. Siostra Maria Santos pracuje w szkole prowadzonej przez siostry i każdego tygodnia przyjeżdża tam na 2 dni zajęć z katechezy. Do Las Hacheras dotarłyśmy późnym wieczorem.

Przez kolejne dni poznawałyśmy miejsca pracy i posługi naszych sióstr. Była to najpierw szkoła w Zapallar, w której pracuje jako nauczycielka s. Adriana. Każdego dnia dojeżdża samochodem około 25 km polną drogą, a gdy pada deszcz, zostaje na noc w szkole, lub nie może dojechać. Odwiedziłyśmy osady Indian Wichi w Las Carpas i w Techat II, gdzie s. Maria i s. Grażyna przyjeżdżają z alfabetyzacją dorosłych, warsztatami krawieckimi i organizują zajęcia dla dzieci. Podziwiałyśmy prostotę i ubóstwo życia codziennego tych ludzi i piękno wyrobów rękodzielniczych. Z siostrami odwiedziłyśmy kilka rodzin w Las Hacheras i okolicy. Poznałyśmy zaprzyjaźnioną z siostrami p. Mabel wdowę, która wychowuje siedmioro swoich dzieci. W prostych warunkach, pracowitością, zaradnością i gospodarnością dorobiła się małego gospodarstwa i wspólnie z dziećmi tworzy atmosferę domu radosnego i otwartego dla innych. Poczęstowała nas matą i bardzo smaczną bułką, którą upiekła w piecu na dworze.


W kaplicy pod wezwaniem Cudownego Medalika, przy której siostry mieszkają, organizują świetlicę dla dzieci i katechizację. Widziałyśmy jak ludzie przychodzą do sióstr w różnych porach dnia i z różnorodnymi potrzebami, a nasze siostry zawsze są gotowe wysłuchać, zaradzić i dopomóc. Niestety, siostry nie mają Mszy św., więc każdego dnia miałyśmy wieczorem adorację Najświętszego Sakramentu i celebrację słowa Bożego z Komunią Świętą. Ostatniego dnia była wspólna modlitwa różańcowa z parafianami w kaplicy, na którą przyszło wiele kobiet z dziećmi. Po modlitwie siostry zorganizowały przed kaplicą wspólne picie maty i słodki poczęstunek.

7 lutego wyjechałyśmy z Las Hacheras. Ciemne chmury zapowiadające deszcz przyśpieszyły nasze pożegnanie z s. Grażyną i wyjazd. Jechałyśmy samochodem z s. Adrianą i s. Marią polną drogą do Miraflores. Ostatnie ok. 10 km w deszczu, ale jeszcze nie bardzo intensywnym. Następny etap drogi do Castelli jechałyśmy też w deszczu, ale już po asfaltowej drodze. W Castelli zatrzymałyśmy się u znajomych sióstr, a następnie miałyśmy spotkanie z księdzem proboszczem. Las Hacheras należy do parafii w Castelli. Ruszyłyśmy w dalszą drogę, bo przed nami do pokonania ok. 700 km. Na miejsce, do o San Pedro de Jujuy dotarłyśmy ok. godz. 21.00. Siostra Stefania Chlebicz i s. Carmen Vera czekają na nas z celebracją i Komunią Świętą, bo to pierwszy piątek miesiąca. Przez dwa kolejne dni poznawałyśmy dzielnicę i miejsca posługiwania sióstr. W sobotę wieczorem, w kaplicy Świętej Rodziny, przy której mieszkają nasze siostry uczestniczyłyśmy we Mszy św. Przyszło sporo wiernych. Rozpoznałyśmy tych, którzy byli na jubileuszu w Merlo. Po Mszy św. krótkie spotkanie z księdzem proboszczem Hektorem, który po operacji ścięgna Achillesa odprawiał Mszę św. siedząc na wózku. W niedzielę, 9 lutego, brałyśmy udział we Mszy św. w kaplicy pw. Matki Bożej Fatimskiej na terenie parafii sióstr. W liturgii, czynnie uczestniczyli świeccy lektorzy, szafarze Eucharystii, śpiewy były wykonane przy akompaniamencie zespołu muzycznego. Kaplica wypełniona wiernymi. Przed błogosławieństwem końcowym ksiądz proboszcz, którego poznałyśmy poprzedniego dnia, przywitał nas i zachęcił ludzi do modlitwy za urszulanki. W życzliwej atmosferze, zaproszona przez księdza, przemawiała m. Beata, a s. Stefania tłumaczyła. Tego dnia odwiedziłyśmy również kościół parafialny pw. św. Andrzeja, spoczywa w nim pierwszy proboszcz parafii, z którym nasze siostry współpracowały i pielęgnowały go aż do śmierci. Po obiedzie siostry pokazały nam zdjęcia i prezentację swojej pracy w ciągu roku szkolnego, gdyż obecnie trwały jeszcze wakacje. Po południu dojechały s. Adriana i s. Maria, które zatrzymały się u rodziców s. Marii. W siostrzanym gronie miałyśmy wspólne spotkanie, modlitwy i kolację.


Brazylia

10 lutego pożegnałyśmy się z siostrami i wyjechałyśmy z San Pedro de Jujuy. Samolotem leciałyśmy do Buenos Aires z przesiadką w Cordobie. Na lotnisku w Buenos Aires dołączyła do nas s. Marie Thérèsa Vallet. Odprowadziły ją s. Olga i s. Mirta. Żegnałyśmy się z siostrami i z Argentyną zabierając ze sobą miłe wspomnienia spotkań, poznanych osób i konkretne intencje, które możemy polecać Bogu. Razem z s. Marisą wyleciałyśmy do Kurytyby (Curitiba) w Brazylii. Wieczorem na lotnisku odczułyśmy chłód, bo tam tylko 18 stopni ciepła. Jednak radosne i serdeczne spotkanie z naszymi siostrami Claudete i Madeline oraz szybki przejazd samochodem do domu sióstr na Uberaba rozgrzał nas.

Następnego dnia pojechałyśmy na obiad do sióstr na Vila União i tam przenocowałyśmy. Po południu s. Claudete pokazała nam przedszkole, w którym jest dyrektorką. W Brazylii rozpoczął się już rok szkolny, więc miałyśmy okazję poznać grupy dzieci i ich wychowawczynie. Następnie poszłyśmy do Domu Misji Księży Rogacjonistów, gdzie pracuje s. Valeria. W świetlicy są dzieci w dwóch grupach wiekowych 6-12 lat i 12-16 lat, zajęcia organizowane są przed południem i po południu. Dzieci i młodzież przychodzą przed szkołą lub po niej, tak aby nie być na ulicy. Mają możliwość zjedzenia posiłku i uczestniczą w przygotowanych zajęciach. W tym misyjnym ośrodku pracuje również wielu świeckich wolontariuszy. Następnie odwiedziłyśmy kaplicę publiczną pw. św. Anibala Di Francia, założyciela Zgromadzenia Księży Rogacjonistów. Wieczorem miałyśmy Mszę św. w naszym domu, którą odprawiał ks. Valmir de Costa, rogacjonista.

12 lutego rozpoczęłyśmy dzień bardzo wcześnie wspólną modlitwą tak, aby s. Claudete mogła o 7.30 już być w przedszkolu, a s. Valeria o 8.00 w świetlicy. Przed południem oglądałyśmy dzielnicę, w której mieszkają nasze siostry. Gdy tutaj się osiedlały, nie było jeszcze asfaltowych dróg, ludzie przyjeżdżając do miasta w poszukiwaniu pracy, zajmowali ziemię przy wysypisku śmieci, budując swoje domy z desek i kartonów. Głównym ich zajęciem w tamtych czasach była segregacja śmieci. Odtąd dzielnica się zmieniła, drogi są asfaltowe, większość domów jest murowanych i zadbanych. Niektórzy nadal zajmują się segregacją śmieci, ale inaczej już to wygląda, gdy mają samochody i większe pomieszczenia. Pojechałyśmy do kościoła parafialnego pw. Matki Bożej z Aparecidy, który jest w budowie. Wierni modlą się w tymczasowej kaplicy. Rozmawiałyśmy z ks. Mario, który jest pierwszym powołaniem brazylijskim księży rogacjonistów.

Po obiedzie poszłyśmy z s. Margaridą zapoznać się z kilkoma rodzinami, które odwiedza. Byłyśmy u starszej, niewidomej p. Marii i jej chorego męża. Poznałyśmy p. Rozeli, która przed chorobą pracowała w naszym przedszkolu. Obecnie schorowana, wychowuje samotnie sześcioro swoich dzieci. Wieczorem pojechałyśmy na Mszę św. do kaplicy pw. Matki Bożej Królowej. Niestety ksiądz nie dojechał i siostra Claudete prowadziła celebrację słowa Bożego i rozdała Komunię Świętą dla zebranych osób. Wróciłyśmy na noc do sióstr na Uberaba.


Następnego dnia wcześnie rano rozpoczęłyśmy modlitwy z siostrami tak, aby s. Madeline i s. Alessandra mogły dojechać do centrum, do przedszkola na Rocio. Przed południem z s. Marisą jedziemy do kościoła pw. Matki Bożej z Rocio, ale obecnie jest w remoncie. Pod kościołem znajduje się przedszkole, w którym pracują nasze siostry. W przedszkolu jest około 70 dzieci w dwóch grupach 2-3 latki i 4-5 latki. Siostra Mandeline jest dyrektorką przedszkola, a siostra Alessandra pracuje w grupie starszych dzieci. Poznałyśmy i dzieci i wychowawczynie. Wieczorem miałyśmy w domu sióstr Mszę św., którą odprawiał znajomy ks. Józef, proboszcz z sąsiedniej parafii pw. św. Antoniego. Przyjechały również siostry z Vila União, wszyscy zasiedli do wspólnej kolacji. Następnego dnia s. Marisa pokazała nam centrum Kurytyby. Odwiedziłyśmy katedrę i kościół franciszkanów, w którym jest całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu. Podziwiałyśmy fasadę kościoła oo. jezuitów. Do muzeum miasta, obok którego przechodziłyśmy, wpuścił nas  miły pan portier, dzięki czemu mogłyśmy zapoznać się z historią Kurytyby. Po południu uczestniczyłyśmy w spotkaniu kobiet (ok. 15 osób), które starają się poznawać i żyć duchowością św. Urszuli Ledóchowskiej. Spotkanie bardzo żywe, miła atmosfera, panie zainteresowane życiem św. Urszuli oraz działalnością naszego Zgromadzenia w świecie. Zadawały m. Beacie wiele pytań. Spotkanie zakończył wspólny, przygotowany przez panie poczęstunek. Wieczorem byłyśmy na Mszy św. w naszej parafii św. Pawła Apostoła. W kościele tym katechizuje s. Alessandra.

W sobotę, 15 lutego, jadłyśmy obiad w gronie sióstr obu wspólnot. Po południu było spotkanie z m. Beatą, a następnie wspólna modlitwa i obediencja. Wieczorem pojechałyśmy na Mszę św. do kościoła pw. św. Pawła. Była uroczysta obsada liturgii i akompaniament dobrego zespołu muzycznego podtrzymującego śpiewy. Wspólną kolacją żegnałyśmy się z siostrami i Kurytybą.

16 lutego wcześnie rano siostry odwiozły nas na lotnisko i wyleciałyśmy z Kurytyby do Cuiabá, ok. 2,5 godziny lotu. Na lotnisku czekała na nas s. Rosa Nita Pilonetto. Na przywitanie przyjechały również siostry z Várzea Grande: s. Magdalena Herrmann, s. Anna Klimczak i s. Terezinha Boscheco. Po szybkim przywitaniu i wyruszyłyśmy z s. Rosa Nitą pożyczonym dobrym samochodem w dalszą drogę, ok. 270 km. Na dworze było upalnie, po drodze mijałyśmy piękne góry, lasy i pola z bawełną i soją. Widziałyśmy też na polach dużo strusi emu. Do wspólnoty sióstr w Primavera do Leste Centrum przyjechałyśmy tak, aby rozpakować rzeczy z samochodu i pójść na Mszę świętą do kościoła parafialnego pw. św. Krzysztofa, który obecnie jest katedrą. Poznałyśmy księdza proboszcza Janes Roberto de Lima. Na tej wieczornej Eucharystii było dużo ludzi. Przed błogosławieństwem końcowym celebrans przywitał nas i zaprosił m. Beatę do wystąpienia. Po Mszy św. pojechałyśmy do drugiej wspólnoty urszulańskiej na urodzinową kolację s. Iradi. Z życzeniami przyjechał również ks. bp Derek John Christopher Byrne.

Od 17 do 21 lutego byłyśmy w obydwu wspólnotach w Primavera. Poznałyśmy bogatsze i biedniejsze dzielnice miasta, które dziś liczy około 60 tys. mieszkańców. Gdy nasze siostry przyjechały tu na zaproszenie ks. Onesto Costa, było ok. 100 osób. W wielu miejscach widziałyśmy ślady ks. Onesto – jego służby Bogu i człowiekowi i naszych sióstr. Władze miasta, wdzięczne za pomoc tego kapłana nazwały jeden z placów w mieście jego imieniem i nazwiskiem, planują postawić mu pomnik. Miasto ma obecnie pięć parafii rzymskokatolickich i jest siedzibą diecezji.

Siostra Rosa Nita zawiozła nas polnymi drogami do odległej o ok. 12 km nowo powstającej miejscowości Vale Verde, obecnie liczy ona ok. 8 tys. mieszkańców, którzy osiedlają się bliżej miasta w poszukiwaniu pracy. Brakuje duszpasterzy, którzy mogliby zająć się organizowaniem tam parafii. Wierni odstąpili kawałek ziemi, na której rozpoczęto budowę kaplicy, ale bez duszpasterza trudno będzie to zrealizować.

Przy kościele pw. św. Krzysztofa obejrzałyśmy Centrum katechetyczno-pastoralne, w którym pracuje s. Rosa Nita. W Centrum socjalnym, poznałyśmy grupę wolontariuszek, z którymi współpracuje s. Vilma koordynując i wspierając tę grupę w realizacji projektów dla ludzi starszych, chorych, także chorych na AIDS i dla dzieci.


Mieszkając u sióstr we wspólnocie Parma Vida, poznałyśmy pracę s. Iradi jako dyrektorki szkoły dla 400 uczniów. Szkołę tę założył i wybudował ks. Onesto Costa, z pieniędzy zebranych w swojej rodzinnej diecezji Parma we Włoszech. Każdego dnia dzieci z biedniejszych rodzin przywożone są i odwożone czterema autobusami. Przez cały dzień mają naprzemiennie zajęcia dydaktyczne, sportowe, taneczne, rękodzielnicze, komputerowe i basen. Na terenie szkoły jest też kaplica i muzeum pamiątek wybudowane po śmierci ks. Onesto.

Siostra Clesi zapoznała nas z dziećmi i paniami w przedszkolu św. Urszuli Ledóchowskiej, w którym pracuje, przedszkole obejmuje opieką na dwie zmiany 200 dzieci. Zbudował je i założył ks. Onesto. Odwiedziłyśmy również noclegownię św. Urszuli, założoną przez ks. Onesto dla osób przyjeżdżających do Primavera w poszukiwaniu pracy,.

21 lutego po porannej Mszy św. w kościele pw. św. Franciszka i śniadaniu pożegnałyśmy się z gościnnymi siostrami w Primavera i wyjechałyśmy z s. Rosa Nitą samochodem około 270 km do Várzea Grande. Po drodze zatrzymałyśmy się w środku Ameryki Południowej, gdzie znajduje się punkt widokowy.

Radosne powitanie z siostrami wspólnoty w Várzea Grande i wspólny obiad. Po południu z s. Magdaleną Herrmann poznałyśmy Centrum Popular Dorcelina Folandor, gdzie siostra koordynuje realizację projektów kursów kroju i szycia, fryzjerstwa, komputerowych itp. dla biednych z dzielnicy Vila Artur. Panie prowadzące kursy przyszły na spotkanie z nami i przygotowały poczęstunek. Wieczorem pojechałyśmy z s. Magdaleną do kaplicy pw. Matki Bożej z Fatimy w parafii św. Jadwigi. S. Carmem Donida miała tam spotkanie formacyjne dla ok. 100 katechetów tej parafii.

Przez kolejne dni siostry zapoznawały nas ze środowiskiem i miejscami swojej pracy. Zobaczyłyśmy liczne kaplice, które odwiedza s. Anna Klimczak koordynująca pracę 286 katechetów w 20 kaplicach parafii św. Sebastiana. Uczestniczyłyśmy w rozpoczęciu roku katechetycznego w kaplicy Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Widziałyśmy, podczas Mszy św. w kościele pw. św. Sebastiana, uroczyste przyjęcie do służby ołtarza ministrantów. Miałyśmy bardzo miłe spotkanie z księdzem proboszczem Marcas Daniel Pereira, który dziękował m. Beacie za pracę s. Anny i s. Magdaleny na terenie parafii.

W niedzielę, 23 lutego, pojechałyśmy z s. Magdaleną do naszych sióstr w Cuiabá (s. Ivani De Oliveira i s. Lourdes Bonatto). Uczestniczyłyśmy we Mszy św. w kaplicy pw. św. Sebastiana, w pobliżu której nasze siostry mieszkają.  Eucharystię celebrował emerytowany ks. bp Bonifacio Piccini, znany naszym siostrom i ceniony spowiednik. Mimo podeszłego wieku wspomaga swoją obecnością i posługą duszpasterstwo w parafiach w mieście. Po Mszy św. przyjechał proboszcz parafii Niepokalanego Serca NMP, ks. Deusdedit Moruge de Almeida, by Naszej Matce wyrazić wdzięczność za pracę sióstr urszulanek w parafii. Siostry koordynują pracę 780 katechetów w 14 kaplicach, a s. Terezinha przygotowuje materiały katechetyczne dla 750 dzieci tej parafii. Tego dnia mogłyśmy również zobaczyć na stadionie licznie zebranych młodych na dorocznym weekendowym spotkaniu Vinde Vede.


Wieczorem uczestniczyłyśmy we Mszy św. w kaplicy Matki Bożej z Aparecidy. Znajduje się ona naprzeciwko naszego domu, po drugiej stronie ulicy i należy do parafii św. Jadwigi, w której pracują księża z włoskiego Zgromadzenia Stygmatów Jezusa. Eucharystię celebrował ks. Divair Bento Pereira, który celebrował Msze św. również w kaplicy naszego domu. Wieczorny, ulewny deszcz ochłodził upalną atmosferę w regionie Mato Grosso.

24 lutego pożegnałyśmy s. Marie Thérèse Vallet, która wracała do Francji. Na obiad przyjechały siostry z Cuiabá. Po południu miałyśmy urszulańskie spotkanie z m. Beatą, a później nieszpory i obediencję.

Boliwia

25 lutego, po Mszy św. w naszym domu, którą odprawił ks. Luilson Savio da Silva,  zaprzyjaźniony ze wspólnotą wykładowca seminarium w Cuiabá, pożegnałyśmy się z siostrami i z Brazylią. Siostry odwiozły nas na lotnisko i wspólnie z siostrą Marisą poleciałyśmy do Boliwii, z przesiadkami w San Paulo i Santa Cruz. Na lotnisku w La Paz o godz. 22.30 czekały na nas s. Grażyna Małecka, s. Nelida Pilinco i zaprzyjaźniony z siostrami ks. Jarosław Wiśniewski. Odczuwałyśmy chłodne, górskie powietrze, a termometr wskazywał 8o Celsjusza. Po 2,5 godz. drogi samochodem, dotarłyśmy do domu sióstr w Oruro.

26 lutego, w Środę Popielcową uczestniczyłyśmy we Mszy św. w kaplicy Pana Jezusa Dobrego Pasterza w dzielnicy Aurora, gdzie siostry mieszkają. Wieczorną Eucharystię celebrował proboszcz ks. Jesus Alex Barrionuevo. Zebranym ludziom popiołem kreślił na czole krzyż, na znak rozpoczęcia czasu pokuty i nawrócenia. Przez kolejne dni poznawałyśmy miejsca i ludzi, wśród których i dla których siostry pracują. Matka Beata z s. Marisą i s. Grażyną odwiedziły z Komunią Świętą chorych w dzielnicy Aurora.  Byłyśmy w siedzibie radia diecezjalnego, w którym pracują obie nasze siostry wspólnie ze świeckimi wolontariuszami. Miałyśmy miłe spotkanie z ks. Józefem Zyzakiem, „misjonarzem ostatniej godziny”, który opiekuje się radiem diecezjalnym i jest emerytowanym kapłanem z diecezji tarnowskiej.

W piątek, 28 lutego odwiedziłyśmy nowe więzienie dla 150 kobiet i uczestniczyłyśmy tam we Mszy św. odprawionej przez kapelana więziennego ks. Gerardo Van Den Berg. Przyniosłyśmy ubrania i buty dla dzieci, które są w więzieniu razem ze swoimi matkami. Siostra Grażyna stara się każdego tygodnia odwiedzić te kobiety razem z wolontariuszami, aby rozmawiać z nimi i zaradzać ich potrzebom.

Zobaczyłyśmy nową kurię biskupią i spotkałyśmy się z sekretarzem księdza biskupa Białasika,  br. Krzysztofem Walendowskim. Razem z nim pielgrzymowałyśmy do grobu św. Nazarii Ignacii March, pierwszej kanonizowanej Boliwijki. Jej ciało zachowane od rozpadu spoczywa w kaplicy domu sióstr, założonego przez nią, na polecenie Jezusa, Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Krucjaty Kościoła. Słuchając opowiadania o jej życiu, znajdowałyśmy wiele podobieństw z naszą św. Urszulą.

W sobotę, 29 lutego, pielgrzymowałyśmy do Sanktuarium Matki Bożej w Socavon. Uczestniczyłyśmy tam we Mszy św., a po niej zwiedziłyśmy muzeum – kopalnię, gdyż to tam najpierw znajdował się łaskami słynący wizerunek Matki Bożej. Kolejką linową pojechałyśmy na wzgórze, gdzie ustawiono olbrzymi posąg Matki Bożej z Dzieciątkiem górujący nad miastem. Wewnątrz posągu jest kaplica i Muzeum Historii Karnawału w Oruro.

Po obiedzie, ks. Jarosław i br. Krzysztof zaprosili nas, by zobaczyć wyremontowany kościół pw. św. Augustyna z XV wieku w Toledo, oddalonego ok. 20 km od Oruro. Pracujący tam ks. Sławomir z Polski, ze względu na zdrowie, musiał wyjechać do miejscowości niżej położonej, a proboszczem, miesiąc temu został diakon Joel, Boliwijczyk, który 19 marca br. przyjmie święcenia kapłańskie. Kościół pięknie odrestaurowany, wewnątrz zabytkowe figury, ołtarz, konfesjonały, organy. Przy kościele stołówka, która codziennie wydaje 80 obiadów dla biednych. W miejscowości tej jest wiele domów z gliny.


Niedziela 1 marca to dzień katechezy dla dzieci przed I Komunią św., którą prowadzi s. Nelida oraz dla młodzieży do bierzmowania, którą prowadzi s. Grażyna. Uczestniczymy we Mszy św. w kaplicy Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Na obiad przyszło sześcioro młodych osób, z którymi siostry podtrzymują bliższy kontakt i współpracują w różnych akcjach duszpasterskich. Całe spotkanie przebiegło w serdecznej atmosferze. Po południu miałyśmy wspólną adorację Najświętszego Sakramentu i nieszpory, a później spotkanie z m. Beatą. Na kolację przyjechał ks. bp Krzysztof Białasik, który tego dnia wrócił z Polski. Chciał spotkać się z m. Beatą i wyrazić wdzięczność za wkład sióstr w pracę na terenie jego diecezji.

2 marca po Mszy św. w kaplicy Sióstr od Opuszczonych Starców w centrum Oruro i po śniadaniu pożegnałyśmy się z siostrą Nelidą i pojechałyśmy z s. Grażyną autobusem do Cochabamba. Podróż trwała ok. 5 godzin, po drodze mijałyśmy piękne góry.  Nocowałyśmy w hotelu w centrum miasta i mogłyśmy pójść na poranną Mszę św. do oo. jezuitów. Po śniadaniu s. Grażyna odwiozła nas na lotnisko i pożegnałyśmy się z siostrą i z Boliwią. Razem z s. Marisą wyleciałyśmy do São Paulo, gdzie się z nią pożegnałyśmy, dziękując za troskliwe towarzyszenie nam w tej podróży po naszych wspólnotach w Ameryce Łacińskiej. Z São Paulo liniami Lufthansy, z przesiadką we Frankfurcie n. Menem wróciłyśmy do Warszawy. 

Jesteśmy wdzięczne Panu Bogu za spotkania z siostrami w Argentynie, Brazylii i Boliwii oraz za spotkania z ludźmi, z którymi siostry dzielą codzienne życie i którym służą swoim czasem i pracą. Dziękujemy Siostrom, że tak hojnie i szczerze dzieliły się sobą i swoimi refleksjami na temat powołania, charyzmatu Zgromadzenia oraz trosk, które im towarzyszą w codziennej służbie człowiekowi. Nie jesteśmy w stanie przekazać zaangażowania sióstr w niesienie pomocy i nadziei ludziom najbardziej potrzebującym, ludziom żyjącym nawet nie w biedzie, ale w nędzy. Widziałyśmy to wiele razy, jak obecność sióstr jest ważna i wyczekiwana… Kochane Siostry, niech dobry Bóg swoim błogosławieństwem umacnia Wasze codzienne życie i prowadzi do tych, którzy w swej samotności i trudnej sytuacji są spragnieni miłości.

s. Teresa Iwan

wszystkie zdjęcia można też obejrzeć w Galerii:

Argentyna
Brazylia
Boliwia
Czytany 452 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 26 marzec 2020 15:00