sobota, 27 czerwiec 2020 20:48

Nie lękajcie się, Ja jestem z wami… Pierwsze kroki szarych urszulanek w Königstein

Długo musiałyśmy czekać na wyjazd do Niemiec… Dłużyło się i nam, i wspólnocie sióstr urszulanek w Königstein. W końcu nadszedł dzień wyjazdu – 16 czerwca (znów 16. dzień miesiąca, jak wtedy w marcu…) wyruszyłyśmy z m. Beatą Mazur i s. Justyną Oleś w daleką drogę na zachód. O 8.00 rano pożegnały nas siostry w Pniewach, przed nami było prawie 800 km, droga długa, ale piękna – z przerwami jechałyśmy 11 godzin. W góry Taunus, w których miasteczko jest położone, wjeżdżałyśmy w strugach deszczu. Klasztor św. Anieli zastałyśmy jednak już w pięknym słońcu – i w takim słonecznym i radosnym nastroju witali nas wspólnota sióstr i księża, którzy przy klasztorze mieszkają i w kościele posługują...

W czwartek, 18 czerwca, w czasie uroczystej jutrzni siostra komisarz, s. Judith Reiss, która dotąd była odpowiedzialna za wspólnotę urszulanek w Königstein, przekazała swoje zadania szarym urszulankom. Liturgia i teksty były wzruszające – zachęcały i nas „nowe”, i wspólnotę do ufności, do mocnej wiary w Tego, który daje pełnię życia, w Jego opatrzność.

Największa jednak niespodzianka czekała na nas wieczorem, gdyż na Mszę św. o godz. 18.00 przyszli przedstawiciele „Stowarzyszenia Przyjaciół klasztoru św. Anieli”, aby nas przywitać i dzielić się radością z naszej (nareszcie) obecności. Wszystkie miejsca w kościele były zajęte – to znaczy wszystkie, na które obecne ograniczenia pozwalają (ok. 50), nie wszyscy mogli przyjść. Przeżywałyśmy tę Mszę św. jako wielkie, wielkie świętowanie, z piękną oprawą muzyczną realizowaną przez zaprzyjaźniony zespół muzyczny, wszyscy związani z klasztorem księża koncelebrowali – ksiądz Andrzej Halemba, który pełni funkcję kapelana, oraz księża ze Zgromadzenia Księży Legionistów Chrystusa, przewodnicząca Stowarzyszenia przemawiała do nas pięknymi słowami, były piękne bukiety dla siostry komisarz, dla matki Beaty, dla nas storczyk z przypiętymi karteluszkami z dobrymi słowami… Zrozumiałyśmy, że wierni przychodzący do tego kościoła i zaprzyjaźnieni z siostrami pokładają naprawdę wielką nadzieję w ten nowy początek i bardzo pragną dalszego rozwoju tego miejsca, który jest swego rodzaju duchową oazą w dość zlaicyzowanym środowisku.

A po Mszy św. nawet uściski radości (w gronie siostrzanym), a ludzie w kościele tańczyli…

Również przez kolejne dni spotykałyśmy się z ogromną serdecznością – w sobotę, tuż przed wyjazdem m. Beaty i s. Justyny – znienacka przyszedł burmistrz Königstein, który, jak się dowiedziałyśmy, jest byłym uczniem jednej z sióstr i do klasztoru przychodzi jak „do siebie”. Szybko wywiązał się też temat polsko-niemiecki z nutą wielkopolską i pniewską, gdyż miastem partnerskim Königstein jest Kórnik. Pan burmistrz co najmniej raz w roku przebywa w Poznaniu, więc zaproszenie do Pniew, do kolebki szarych urszulanek, od razu zostało wypowiedziane. Mamy nadzieję, że na realizację niedługo trzeba będzie czekać – podobnie jak tu na miejscu – ufamy, że ograniczenia wkrótce zostaną zniesione i możliwe będą osobiste spotkania dla grup i z grupami przy kościele.

Nie lękajcie się – te słowa usłyszałyśmy w Ewangelii w ubiegłą niedzielę. Też wiele innych dobrych słów towarzyszy nam w te pierwsze dni – z wdzięcznością przyjmujemy je do naszych serc i zanurzamy je w ufności w Boże prowadzenie.

s. Bogumiła i s. Kinga



więcej zdjęć (22) w Galerii
 lub w pokazie slajdów

Kto chce wiedzieć, gdzie to jest dokładnie:


Czytany 233 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 29 czerwiec 2020 08:46